Emocje w zmianie

Pracując z klientami zauważyłam, że wielu z nich myśli, że tylko oni przeżywają „negatywne” emocje w tracie w procesie zmiany. 
Sądzą, że wszyscy inni to spokojnie, krok po kroku realizują wyznaczone zadania lub wręcz na tej drodze towarzyszy im radość i ekscytacja. 



Oni zaś mają inaczej. Towarzyszą im wzloty i jeszcze częstsze upadki. Choć na początku są pełni radości i nadziei , wkrótce pojawia się u nich silny niepokój lub smutek. 

I zaraz w ich głowie zaczyna kiełkować myśl „Coś ze mną nie tak, Jestem słaby/a, ... ( w tym miejscu mogą być się różne przymiotniki sprowadzające się do stwierdzenia : jestem gorszy/a.) Czasami ta myśl nawet nie zakiełkuje. Bo szybko odrzucają cały proces: „To nie dla mnie”, „To nie ma sensu”, „To nie działa” itp.

A przecież każda zmiana, nawet ta pozytywna jak awans wywołuje w nas masę emocji. Są wśród nich te, które lubimy i te których nie chcemy tzw. „ negatywne”. 

Warto o tym wiedzieć. Wtedy nie myślimy, że coś z nami nie tak, nie sabotujemy procesu. Wtedy wiemy, że tak po prostu jest, gdy się zmieniamy i inni też tak mają. Trzeba przez to przejść. To daje ulgę, ułatwia zmianę.

Przebieg emocji świetniej ilustruje krzywa Fishera. Może się zdarzyć, że w trakcie procesu zmiany ktoś nie będzie odczuwał wszystkich zamieszczonych na niej stanów lub pojawi się u niego inna kolejność. To model, a więc pewne uogólnienie, jak każdy schemat. Jednak wielu moich klientów widząc ją odetchnęło z ulgą i zaangażował się w proces. 

Trzeba też pamiętać, że każdy z nas ma swoją indywidualną skalę odczuwania i przeżywania emocji. Możemy w poszczególnych stanach zostać dłużej lub krócej. 

Poniżej zamieszam obraz krzywej zaczerpnięty z publikacji Łukasza i Sylwii Marcinek „Coaching Zbiór narzędzi wspierania rozwoju”.




Komentarze

Popularne posty